W dniach 3-9 grudnia obchodzimy Europejski Tydzień Pomocy Dzieciom i Osobom Autystycznym.
Szkoda tyko ze takie tematy są podejmowane raz w roku właśnie w Światowym tygodniu autyzmu
Dziecko autystyczne w większości ludzie kojarzą sobie jako siedzące w kącie w samotności i kiwające się.To fikcja.Dlatego uświadamianie społeczeństwa jest w tej kwestii tak ważne.
Naukowcy szacują, że autyzm dotyka jedno na 150 urodzonych dzieci niezależnie od płci, rasy i statusu społeczno-ekonomicznego i liczba ta w ostatnich latach rośnie. Niektóre badania wskazują, że objawy pojawiają się nawet u co setnego dziecka. Chorobę diagnozuje się trzy-cztery razy częściej u chłopców niż u dziewczynek. Na zaburzenia autystyczne może cierpieć nawet 67 milionów ludzi na całym świecie. Ilu autystów żyje w Polsce? W naszym kraju nie ma dokładnych danych na ten temat. Liczbę tę szacuje się jedynie na podstawie badań epidemiologicznych przeprowadzanych w innych krajach – ocenia się, że wynosi ona co najmniej 30 tysięcy. Dane te są jednak niepełne, gdyż w dalszym ciągu wiele przypadków nie jest prawidłowo diagnozowanych. Zaburzenia autystyczne mają różną postać i nasilenie, co dodatkowo utrudnia trafną klasyfikację choroby.
Joanna Grochowska z Fundacji Synapsiss tłumaczy, że w Polsce chorobę najczęściej diagnozuje się u dzieci w wieku około 4-5 lat. – W ciągu ostatnich 20 lat wiek, w którym rozpoznaje się objawy spektrum zaburzeń autystycznych, obniżył się. Jeszcze niedawno do diagnozy najczęściej trafiały 7- czy 8-latki, gdy okazywało się, że nie radzą sobie w szkole. Obecnie najczęściej diagnozujemy dzieci pomiędzy czwartym a piątym rokiem życia – wyjaśnia. Pierwsze sygnały można zaobserwować już w pierwszych 12 miesiącach życia: dziecko nie nawiązuje kontaktu wzrokowego, nie reaguje na swoje imię, nie uśmiecha się, nie używa gestów np. wskazywania, nie gaworzy naprzemiennie. Grochowska przyznaje jednak, że przypadki postawienia diagnozy u 12- czy 14-miesięcznego malucha należą do rzadkości, ponieważ w tym wieku rzadko ujawniają się pełne objawy choroby.
Specjaliści mówią o trzech ścieżkach rozwoju autyzmu. Pierwsza obejmuje dzieci, które rodzą się z różnego rodzaju nieprawidłowościami rozwojowymi. U części z nich od początku występują objawy wskazujące na autyzm, takie jak zaburzenia w zakresie komunikowania się i kontaktów społecznych, ponieważ jednak cała uwaga specjalistów skupia się na innych problemach, sygnały te przypisuje się początkowo innym zaburzeniom. Do drugiej grupy można zaliczyć dzieci, które rozwijają się prawidłowo i nagle „zatrzymują się” albo wręcz gubią nabyte już umiejętności. Proces ten następuje stosunkowo szybko – w ciągu kilku tygodni czy nawet dni. W ostatniej grupie znajdziemy dzieci, u których objawy występują od urodzenia, ale są na tyle delikatne, że mieszczą się w szeroko pojętej normie. Co prawda są trochę trudniejsze w kontakcie, mniej chętne do zabawy, ale mówi się przecież, że dzieci rozwijają się w różnym tempie i to na jakiś czas uspokaja rodziców.
Mimo wielu lat badań lekarze wciąż nie mają narzędzi czy testów, które jednoznacznie potwierdzałyby autyzm. Diagnoza opiera się przede wszystkim na obserwacji i zebraniu szczegółowego wywiadu z rodzicami na temat dotychczasowego rozwoju dziecka. Często dopiero podczas takiej rozmowy okazuje się, że pewne niepokojące sygnały pojawiły się bardzo wcześnie, jednak zostały zbagatelizowane lub były tłumaczone czymś innym.
Problem światowy
Dziś autyzm – obok raka, cukrzycy i AIDS – uznawany jest za jeden z najpoważniejszych problemów zdrowotnych świata. Specjaliści podkreślają, że najważniejsza jest wczesna diagnoza i dobrze poprowadzona terapia. Co prawda choroby nie da się wyleczyć, jednak odpowiednia pomoc może sprawić, że dziecko pokona pewne ograniczenia.
Na autyzm chorują m.in. synowie b. brytyjskiego premiera Tony’ego Blaira i piosenkarki Toni Braxton. Cierpiał na nią również zmarły w 2009 roku syn Johna Travolty (aktor przyznał to dopiero po jego śmierci). Dla każdej rodziny diagnoza jest szokiem. Braxton w wywiadach przyznawała, że gdy w 2006 roku lekarze powiedzieli jej, na co cierpi jej 3-letni synek Diezel, była zdruzgotana i omal nie zrezygnowała z kariery muzycznej. Początkowo obwiniała siebie, sądziła, że jako matka popełniła jakiś błąd. Później pojawiła się złość na lekarzy, że zbyt późno odkryli chorobę. Potrzebowała ponad roku, by pogodzić się z niepełnosprawnością chłopca.
Rodzice podkreślają, że na początku zawsze pojawia się niedowierzanie. Tymczasem brak wiedzy oraz pokutujące wciąż nieprawdziwe przekonania, że autyzm jest rzadkością i można z niego wyrosnąć, powodują, że rodzice chorych dzieci zbyt późno zaczynają szukać pomocy. Zwlekanie z diagnozą i terapią może zaś doprowadzić do nasilenia objawów autyzmu, a w skrajnych przypadkach może być przyczyną ciężkiej niepełnosprawności. Joanna Grochowska podkreśla, że nieleczony autyzm może prowadzić do zaburzeń wtórnych takich jak agresja czy autoagresja. Dzieci autystyczne potrafią krzyczeć, bić innych, niszczyć przedmioty czy nawet okaleczać się, jednak takie zachowania nie są objawami autyzmu, wynikają raczej z desperacji, gdyż otoczenie nie potrafi odczytać wysyłanych przez nie sygnałów (np. że się źle czują, coś je boli itp.).
„On z tego wyjdzie”
Psycholog zaznacza, że dzieci, jeśli mają dobrze prowadzoną terapię i nie cierpią na dodatkowe problemy zdrowotne, w ogóle nie wykazuje zachowań destrukcyjnych.
Niestety, rodzice dzieci autystycznych nie mają w Polsce łatwo. Choć sytuacja powoli się poprawia, wciąż dramatycznie brakuje u nas placówek, które są w stanie świadczyć dobre usługi terapeutyczne w ramach finansowania przez NFZ. Większość takich miejsc to placówki prywatne, w których terapia potrafi kosztować od kilkuset do nawet kilku tysięcy złotych miesięcznie w zależności od stopnia intensywności. Niewielu rodziców stać na takie leczenie. Joanna Grochowska zwraca uwagę na jeszcze inny problem – Polska wciąż nie ma wypracowanych jednolitych standardów terapii. Niektóre poradnie oferują dzieciom metodę dobrego startu czy dogoterapię – metody, które same w sobie są przydatne i na pewno w pewien sposób wspomagają rozwój, ale nie są ukierunkowane na specyficzne potrzeby dzieci z autyzmem i ich główne problemy czyli np. umiejętność komunikowania się, czy nawiązywania kontaktu z drugą osobą.
Dobry ośrodek terapeutyczny powinien nie tylko ułożyć program i pilotować terapię dziecka, ale również wspierać jego rodziców, dawać im wskazówki, jak żyć z tą trudną chorobą. Badania pokazują, że w grupie rodziców dzieci niepełnosprawnych, na największy stres narażeni są właśnie rodzice autystów. Wiedza na temat autyzmu wciąż jest niewielka, dzieci nim dotknięte fizycznie nie różnią się od swoich rówieśników, jednak ich zachowanie znacznie odbiega od przyjętych norm i zwraca uwagę otoczenia. Dla wielu opiekunów samo wyjście z domu wiąże się ze stresem. Obce osoby potrafią na ulicy czy w sklepie zarzucić im, że nie potrafią wychować dziecka albo przeciwnie – wymagają od niego zbyt wiele.
Niezrozumiani
O braku zrozumienia przekonała się ostatnio Magda z Tarnowskich Gór. Jej siedmioletni cierpiący na autyzm syn został wyproszony z basenu sportowego, choć pływa tam już od dwóch lat – zawsze z deską, na tym samym torze przy krawędzi. Tym razem ratownik stwierdził, że basen dla uczących się pływać jest obok i chłopiec ma opuścić tor. Nie chciał słyszeć, że nagła zmiana miejsca może wywołać u niego atak paniki. Magdę najbardziej zabolało, że pracownicy aquaparku potraktowali ją i jej syna jak oszustów. Danuta Billewicz, przewodnicząca Regionalnego Stowarzyszenia na rzecz Osób Autystycznych i Ich Rodzin w Katowicach, komentując tę sytuację przyznała, że dzieci autystyczne traktowane są jak niegrzeczne i wrzaskliwe, podczas gdy są one po prostu chore. Rodzice zawsze wyjaśniają osobom postronnym objawy autyzmu, ale niestety nie wszyscy okazują zrozumienie.
Na forach dla rodziców dzieci autystycznych znaleźć można wiele takich historii. Opiekunowie dzielą się tam swoimi przeżyciami, wspierają, udzielają sobie wzajemnie rad. Jedni dopiero rozpoczynają swoją podróż z autyzmem, inni mają już za sobą wiele lat terapii i dzielą się swoimi doświadczeniem. Większość rodziców nie ukrywa, że sytuacja ich przerasta. „Kiedy dostaliśmy potwierdzenie od lekarza specjalisty (do końca miałam nadzieję, że to tylko zaburzenia w rozwoju, a nie autyzm) po powrocie do domu miałam ochotę usiąść i po prostu płakać. Zastanawiam się, jak damy sobie radę” – pisze Anna. Ojciec podpisujący się Nickiem Daze: „Dziś do końca zdałem sobie sprawę z tego, co spotkało moją rodzinę. Szwagierka zorganizowała dziś tzw. roczek swojej córeczki Klaudii. Moja Nikola, choć ma trzy latka nie dorasta jej do pięt w rozwoju. Strasznie mnie to zdołowało. Marzyłem kiedyś – córcia pod ręką, marsz Mendelsona, ona szczęśliwa… i co? KATASTROFA”. Dla rodziców najgorsza jest bezsilność. Ten same Daze dodaje: „W naszym regionie bardzo trudno o specjalistów rehabilitantów, a na dojazdy po 100 km trzy razy w tygodniu po prostu nas nie stać. Wydaje mi się, że my rodzice na co dzień obcującym z autyzmem sami stajemy się „autystami”. Nie istnieje dla nas świat inny niż Nasze dziecko”.
Na temat autyzmu funkcjonuje wiele mitów i stereotypów. Jeden z nich mówi, że osoby z autyzmem są wybitnie uzdolnione i bardzo inteligentne. Tymczasem szacuje się, że takich osób wśród autystów jest około 10%. Oddzielną grupę stanowią tzw. „genialni idioci” – wybitni w jednej dziedzinie np. mający fenomenalną pamięć wzrokową lub zdolności plastyczne, a jednocześnie o inteligencji na granicy normy. Lekarze oceniają, że ponad połowa autystów cierpi na upośledzenie umysłowe.
Inny mit zakłada, że „z autyzmu można wyrosnąć”, co również nie jest prawdą. Autystą jest się całe życie, a walka z chorobą, jak tłumaczą rodzice, przypomina ciągłą sinusoidę – po dwóch krokach w przód, trzeba zrobić jeden w tył… Opiekunowie autystycznych dzieci tłumaczą, że najważniejsze to pogodzić się, że trzeba pożegnać się z niektórymi marzeniami i zaakceptować rzeczywistość. Jedna z matek napisała, że choroba to forma naznaczenia odpowiedzialnością. „Na sukces naszych dzieci musimy zapracować i każdy postęp ma dla nas dużo większą wartość niż dla rodziców zdrowych dzieci. Droga przed nami długa. I musimy być naprawdę silni”.
Paulina Piekarska
część art. z WP.pl








3 niemisie
Angelika
Blog Anny
Pinki świat
Tygrysie oko




